wtorek, 20 sierpnia 2013

Jak się uczyć słówek, gramatyki, znaków? - kilka rad...



   Minął niemalże miesiąc od mojej ostatniej aktywności. Wakacje, które dla niektórych dobiegają końca, miały być okresem leniuchowania, siedzenia i odpoczywania… Co prawda i na to znalazła się chwila, ale muszę przyznać, że tak nieogarniętych wakacji już dawno nie miałam. Teraz przyszła pora na stabilizację i zbieranie się do zbliżającego się roku akademickiego, bo ten kto studiuje lub po prostu uczy się języków obcych wie, że długie przerwy w nauce są bardzo niekorzystne. Powoli więc wracam do powtórki słówek i gramatyki. Każdy z nas zna to uczucie niechęci i wstrętu, gdy po ponad miesięcznej przerwie trzeba wracać do obowiązków. W tym momencie moim obowiązkiem (przynajmniej przez najbliższe 10 miesięcy, chociaż podobno człowiek uczy się całe życie) jest nauka. Ostatni rok studiów… po tych 5 latach mogę stwierdzić, że jakieś doświadczenie posiadam i kilku rad udzielić też mogę. A więc jak efektywnie uczyć się słownictwa, gramatyki, znaków?

 Jeśli chodzi o słownictwo to przechodziłam przez 3 etapy:
        1. Wypisywałam wszystkie słówka na kartce i powtarzałam do znudzenia.
  • Plusy: Wszystko uporządkowane, w jednym miejscu i na pewno się nie zgubi.
  • Minusy: Jeśli nie zrobimy zbyt dużych odstępów między słówkiem a tłumaczeniem, to nauka polega na monotonnym powtarzaniu bez efektów. A ponadto strasznie nudzi i ręka boli(od przepisywania)…
        2. Papierowe fiszki, które początkowo tworzyłam ręcznie, a potem przerzuciłam się na komputer.
  • Plusy: Można łatwo ze sobą zabrać gdziekolwiek sobie nie wymyślimy, łatwo powtarza się w autobusie, na przystanku, na nudnych wykładach.
  • Minusy: Wszędzie pełno kolorowych papierków, pisania i wycinania. Łatwo też je zgubić:)
  • W sprzedaży dostępne są gotowe fiszki, ale zasób słownictwa jest bardzo podstawowy, chociaż z roku na rok jest tego coraz więcej.
      3. Fiszki komórce. Aplikacji jest wiele, w zależności od systemu czy preferencji. Ja używam Anki.
  • Plusy: Mobilność, wygoda i brak fiszkowego bałaganu.
  • Brak minusów (wg mnie)
  Gramatyka - tutaj sprawa jest dużo bardziej skomplikowana. Każdy język rządzi się swoimi prawami.
Teraz używam aplikacji Anki, każdą konstrukcję traktuje jak słówko, ale nie zawsze jest to możliwe. Jeśli mam do czynienia np. z 10 konstrukcjami o podobnym znaczeniu tworzę tabelę i zaznaczam różnicę takie jak: forma czasownika w danej konstrukcji, uwagi wykładowcy czy podręcznika. W przypadku gramatyki sprawdzają się też dobrze tabele z konstrukcjami i przykładami zastosowania. Ja zawsze staram się zamieszczać jak najwięcej konstrukcji na jednej stronie. Im mniej stron mamy do nauczenia tym bardziej pozytywnie jesteśmy nastawieni. Ważne już również unikanie tekstu ciągłego. Wszelkie myślniki, punktory, naprawdę dużo dają i przede wszystkim nie nudzą. Ponadto zawsze unikam uczenia się z książki, wolę poświęcić trochę czasu i stworzyć własne notatki.

  Znaki – czyli rada dla osób uczących się innych systemów pisma.
Ja uczę się znaków japońskich – kanji i pisma tajskiego. W obu przypadkach najbardziej sprawdziła się metoda przepisywania oraz fiszki. Na 1,2 i 3 roku japonistyki stworzyłam w sumie ok. 6-7 tysięcy fiszek ze znakami i ich łączeniami. Zapisałam nieskończoną liczbę kartek w zeszycie i wykorzystałam setki stron papieru ksero do tworzenia tabelek. Tabelki to były po prostu kratki 1x1 cm, na każde łączenie miałam do 20 do 40 takich kratek (w zależności od trudności danego znaku) natomiast nad partią kratek umieszczałam znak z czytaniem i znaczeniem. Po takiej nauce cholernie boli ręka, ale dzięki temu zapamiętujemy nie tylko znaczenie, ale również pisanie i w moim przypadku daje to niezłe efekty.
Jeśli chodzi o pismo tajskie, to nie można porównywać niespełna 100 znaków do ponad 2 tysięcy japońskich, jednakże język tajski, a raczej zapis słownictwa charakteryzuje się niezliczoną liczba wyjątków. W związku z tym wielokrotne pisanie słówek jest jakimś rozwiązaniem, chociaż w przypadku niektórych słów w ogóle nie przynosi efektów. Ale jest to raczej kwestia ich kompletnej nieprzydatności…

Mam nadzieje, że te kilka rad poprawi efektywność waszej nauki. Ja tymczasem zabieram się za tworzenie kolejnej listy słówek do nauki.

2 komentarze:

  1. Świetny sposób z tymi fiszkami. Również długo tą metodę nauki stosowałam, do momentu aż w moim domu nie pojawił się szczeniak, który ochoczo karteczki które spadały na podłogę, zjadał:) Teraz używam aplikacji w telefonie. Jest równie pomocna:) Stosuję do nauki słówek także metodę skojarzeń. Czyli np gotując, wymieniam głośno nazwy produktów i co z nimi robię. Oczywiście w języku którego się uczę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super porady, na pewno mi się przydadzą :)

    OdpowiedzUsuń