wtorek, 21 kwietnia 2015

Emil Krebs - poliglota, który inspiruje



Mój komputer zdycha i to dosłownie. Zanim napisałam i wstawiłam tego posta wyłączył się 5 razy. Musiałam to napisać, bo moja frustracja sięga zenitu. Na szczęście już go zgłosiłam do naprawy (dobrze, że kiedyś wykupiłam dodatkowe ubezpieczenie) i będę mogła pisać. Dużo się u mnie dzieje ostatnio. Spełniam się jako tłumacz, nauczyciel i organizator ślubu. Ale nie będzie o mnie, tylko o człowieku, który mnie zadziwia i inspiruj...


Od początku!
Postanowiłam stworzyć cykl o poliglotach. Zacznę od tych największych, którzy naprawdę mieli ogromną wiedzę i są niezwykle fascynującymi postaciami. Sama chciałabym, żeby nauka języków przychodziła mi równie łatwo. Może kiedyś dojdę do takiej perfekcji, ale na razie cieszmy się tym, co jest. 

Emil Krebs – to jego postać tak mnie inspiruje. W ciągu 63 lat swojego życia miał opanować 68 języków. Podobno zaczął się uczyć mając jakieś 7 lat, a więc rocznie opanowywał 1,21 język(a)(?). Wynik iście imponujący! Oczywiście liczne pozycje na jego temat podają, że biegle znał 68 języków, ale uczył się około 120.

Już w gimnazjum opanował: niemiecki, francuski, hebrajski i grekę, a gdy zdawał maturę, mając niespełna 20 lat, znał biegle 12 języków, w tym arabski, turecki, a także polski. Emil Krebs nie był Polakiem, chociaż urodził się w Świebodzicach, z pochodzenia był Niemcem.
Nie wiedzieć czemu zaczął teologię na Uniwersytecie Wrocławskim, ale szybko zmienił kierunek na prawo.  W czasie studiów udał się do Berlina na seminarium orientalne, gdzie po raz pierwszy stwierdzono, że jest geniuszem językowym. Szybko zaczął uczyć się języków azjatyckich i wyruszył do Azji, gdzie kontynuował naukę. Do perfekcji znał chiński i 30 innych języków, a także w mniejszym stopniu około 10 innych. 

I teraz uwaga, oto języki, które znał, a przynajmniej tak twierdził w 1914 roku:
angielski, arabski, bułgarski, chiński, chorwacki, czeski, duński, fiński, francuski, grecki, gruziński, hindi, hiszpański, holenderski, japoński, jawajski, litewski, malajski, mandżurski, mongolski, norweski, ormiański, perski, polski, rosyjski, rumuński, serbski, syjamski, szwedzki, turecki, urdu, węgierski i włoski
Ufff! Przynajmniej nie znał tajskiego i wietnamskiego! Na tym etapie…
Nigdzie nie mogę znaleźć pełnej listy języków, jakie opanował Kerbs, ale w źródłach podaje się, że w momencie śmierci  31 marca 1930 wskutek udaru mózgu, znał biegle 68 języków ze 120, które studiował. Nie można jednak wykluczyć, że prawdziwa liczba znanych przez niego języków jest nawet większa. Zresztą dla mnie nawet 10 byłoby osiągnięciem życia, a 68 to już jakiś cud.

    Kilka ciekawostek na temat Kerbsa:
- nauczyciel dla żartów dał mu słownik francusko-niemiecki sądząc, że 7 latek nie da rady przeczytać gazety, którą znalazł. Słownik opanował w kilka miesięcy.
- podobno będąc w Chinach, jako jedyny umiał przeczytać i przetłumaczyć list z Mongolii.
- szybko opanowywał dialekty języka chińskiego i bez problemu dogadywał się z miejscową ludnością.
- badanie mózgu Kerbsa opublikowane wiele lat po jego śmierci dowodzi, że jego mózg nie był „normalny”. Analiza ośrodka Broki ujawniła zmiany w mózgu.
- istnieje nauka języków metodą Krebsa. Z tej metody korzystają organizacje rządowe w USA, a także dyplomaci oraz największe korporacje.
Nieco inna niż standardowa budowa mózgu, a raczej zmiany w nim występujące mogą dowodzić, że taką liczbę języków opanowują tylko jednostki. Alexander Arguelles, o którym też kiedyś napiszę jest synem poligloty, więc możemy tutaj mówić o pewnych predyspozycjach genetycznych, o ile takie w ogóle występują. Bardzo często niezwykłe zdolności językowe mają osoby głuche, a także niektóre osoby z upośledzeniem. Jest też wielu zwolenników teorii, że to jest zależne tylko od tego, ile czasu poświęcamy na naukę. Oczywiście gdybym siedziała cały dzień i uczyła się tylko języków, pewnie teraz umiałabym kilka więcej, ale przecież człowiek ma jeszcze inne życie. Myślę, że opanowanie ok. 10 języków jest realne, ale biegłe posługiwanie się taką ilością musi być jakoś uwarunkowane.

8 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo inspirujący artykuł :) To musiał być bardzo ciekawy człowiek. Poszukałem więcej informacji o nim i podobno był strasznym gburem :D. Znalazłem też informację o kursie, który bazuje na metodzie Emila Krebsa :D Jestem bardzo ciekawy, czy na mnie zadziała, więc już zamówiłem płytę :) Na pewno będę obserwował blog, bo artykuł bardzo mnie zaciekawił.

    OdpowiedzUsuń
  3. Krebs czy Kerbs ???
    Możesz sobie dopisać do swoich języków - czeski ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oczywiście, że Krebs! Chochlik drukarski został zlikwidowany. Czeski?

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja powiem tylko tyle, znam jezyk niemiecki. Z ciekawosci posluchalem tego kursu nie uprzedzajac sie i nie kierujac sie opiniami negatywnymi z internetu. W czasie pierwszej lekcji slysze 10:33 "jak powiesz a ty" po czym slyszymy glos kobiecy mowiacy "und dir" - ewidentny blad powinno byc "und du". Jak mozna w podstawach takiego byka robic?! "und dir" znaczy "a tobie" nie "a ty". Po uslyszeniu tego przestalem sluchac tego dalej. Pozostawie to bez komentarza bo nie wiem czy sie smiac czy plakac.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie przeczę, że masz rację, w zasadzie każdy jeden kurs ma jakieś błędy i ja raczej nie jestem ich zwolenniczką, aczkolwiek postać sama w sobie jest pasjonująca

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam tego człowieka! niestety ja nie jestem nawet w 10% tak dobra jak on . Obecnie uczę się angielskiego c1 , oraz włoskiego a1 i czasem tracę zapał i cierpliwość :)

    OdpowiedzUsuń