sobota, 21 maja 2016

Byłam, zobaczyłam, pokochałam, wróciłam... i w końcu napisałam!

Jak to się mówi? Byłam, zdobyłam, zwyciężyłam? Chyba tak, chociaż ja powinnam napisać: byłam, zobaczyłam, pokochałam, wróciłam, jestem i piszę! W końcu po latach marzeń dotarłam do Azji, czasem wciąż w to nie dowierzam, ale moje zdjęcia na Instagramie i Fejsie nie kłamią. Byłam w Azji, a dokładniej w Wietnamie, Tajlandii i Japonii – trzech krajach, których języki dane mi było studiować. Na moim drugim blogu www.basiapodbijaswiat.blogspot.com możecie zobaczyć relację z różnych miejsc. Już załadowałam zdjęcia z Bangkoku, także jutro pojawi się obszerny wpis o tym mieście... ale ja nie o tym... W Nowy Rok, ale ten tajski, czyli 13-15 kwietnia, postanowiłam reanimować bloga, trochę się do tego zbierałam, nie wiedziałam od czego zacząć, ale już mam stos pomysłów, pozbierane fotki, więc mam nadzieję, że regularnie będzie tutaj coś lądować. Dziś mam trochę zdjęć wybranych z całego wyjazdu, nie dużo, bo więcej jest tutaj…ale na dobry początek od czegoś trzeba zacząć. Jutro z poślizgiem opowiem Wam o Świętowaniu Nowego Roku w Tajlandii i o tym, dlaczego w tym pięknym kraju jest już 2559 rok! To wszystko jutro... dziś fotki, troszkę ciekawostek i refleksji...

Tak, to ja w charakterystycznym dla Wietnamu kapeluszu:)


Na początku Wietnam, w którym spędziłam ponad 3 miesiące, niestety w większości bez męża...

Najlepsza zupa na świecie - Pho bo... Tutaj znajdziecie więcej o jedzeniu w Wietnamie.
Ninh Binh - fotorelacja tutaj
Ninh Binh
Wietnam naprawdę potrafi zaskoczyć - na słońcu było ok. 40 st.C
Jak Wietnam to - SAJGONKI!

Van Mieu - tutaj pełna fotorelacja
Van Mieu
Hot Pot z żabką... Pyszności!
Hoan Kiem - tutaj znajdziecie wpis o tym popularnym w Hanoi miejscu...
Prawdziwa wietnamska kawa za jedyne 2 zł...
Biznes można rozkręcić wszędzie!
W Wietnamie nikt nie przestrzega zasad ruchu drogowego, aczkolwiek w godzinach szczytu faktycznie wszyscy stoją na czerwonym. Kask dla dziecka - po co? - głowa za szybko rośnie - wystarczy kaszkiet lub czapka. Zresztą dorośli też nie nakładają kasków dla bezpieczeństwa, chodzi raczej o uniknięcie mandatu, a i to nie daje gwarancji. No i przede wszystkim - kto powiedział, że na skuterze zmieszczą się tylko dwie osoby, jak dobrze wszyscy usiądą to i 6 pojedzie. Na motorku można też przewieźć meble, wielkie lustro, czy 50 calowy telewizor!
Mój ulubiony wietnamski deser - Kem xoi
Wietnamskie dziergadełka
Sapa - to była ekstremalna wycieczka - tutaj znajdziecie relację...

Na szczęście w Sapie byliśmy tylko 2 dni, potem było z górki... Czyli ciepły Sajgon - wpis tutaj.
Cudowne, ciepłe, wspaniałe Nha Trang - obszerne wpisy tu i tu :)
Kochacie owoce morza? - W Wietnamie wiedzą jak to się robi!
Ha Long i Wyspa Cat Ba - tutaj relacja z tego etapu wycieczki
Trochę aviomarinów i nawet ja mogę rozkoszować się rejsowaniem...
Opalamy się!
Naszym kolejnym celem była Tajlandia. Po dwóch tygodniach wspólnego podróżowania po Wietnamie, polecieliśmy z Hanoi do Bangkoku, aby spędzić tam intensywnie zaledwie 5 dni. Na moim drugim blogu już niedługo znajdziecie obszerną relację:)

Znowu płyniemy...
Sama świątynia...
...i z nami
Monki! Wszędzie Monki!
Na bogato - cała Tajlandia:)
Golden Mountain
Ten Budda był olbrzymi!
I trudno mu było zrobić ładne zdjęcie, bo ktoś musiał postawić namioty przykrywające innych Buddów!
Tajska zupka - tutaj znajdziecie wpis o pysznościach tajskich.
A co tu robi słoń?
Jesteśmy w Ayuthaya - starej stolicy Tajlandii. Jest wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO, ale czytałam kiedyś, że zagrożono Tajlandii skreśleniem z listy tego całego kompleksu świątynnego, jeśli nie zostanie odpowiednio zabezpieczony... Niestety faktycznie w porównaniu do innych, równie starych świątyń, kompleks ten ładnie to ujmując - sypał się...
Kolejny wielki Buddha
Mniejszy, ale jakże niezwykły - bo w drzewie!
Oj było wtedy gorąco, a w Polsce akurat trwały mrozy :)
Tak tak... Jechaliśmy na słoniu!
Szybko szybko, jeszcze więcej chcemy - Japonia!

Zaczęliśmy łagodnie - od klasycznych świątyń...
Prośby, modlitwy, podziękowania i tym podobne na tabliczkach w  jednej ze świątyń.
Park Ueno - w niedzielne popołudnie był totalnie zatłoczony!
Kolejnym razem wezmę wszystkie smaki!
Najlepsze sushi ever!
Sushi nie musi być drogie - my trafiliśmy na targ z jedzeniem, widzieliśmy, jak sushimasjeter robi rolki, można było wybierać różne kombinacje, ilości, a wszystko w naprawdę świetnych cenach. W sumie po przeliczeniu na polskie złotówki za cały dzień opychania się różnymi rolkami zapłaciliśmy 60 zł...
Ten klimat działa na ludzi!
Pyszny udon z czymś w tempurze :)
Widok z  budynku Metropolitan Government. Cały budynek ma bodajże 234 metry, ale dwa piętra widokowe znajdują się na 202 metrze. Oczywiście są inne, popularniejsze miejsca do oglądania Tokyo, jak chociażby Tokyo Tower, czy Tokyo Sky Tree, ale plusem tego budynku był wjazd za free. Zarówno z południowej jak i północnej części można było zobaczyć całe Tokyo. Jesteście ciekawi więcej? Na pewno pojawią się o tym wpisy na basiapodbijaswiat.blogspot.com
Ach ta Japonia - z jednej strony spokojne świątynie, z drugiej proste, nowoczesne budynki, a do tego takie kolorowe cuda!
Buziak dla was!

1 komentarz: