niedziela, 22 maja 2016

Songkran - tajski Nowy Rok

Od 3 lat planowałam ten post. Jednak zawsze zapominałam o Nowym Roku w Tajlandii. W tym roku chociaż z poślizgiem, bo minął już miesiąc od tego wydarzenia, postanowiłam napisać o jednym z najważniejszych świąt w Tajlandii. Songkran -สงกรานต์, bo tak nazywa się Nowy Rok w Tajlandii to niezwykle ważne święto. 13 kwietnia można porównać do naszego 31 grudnia, a 14-15 kwietnia do 1 stycznia, ale tylko pozornie, bo samo przeżywanie tego okresu ma w Tajlandii zupełnie inne znaczenie. Słowo "Songkran" pochodzi od sanskryckiego słowa saṃkrānti (dewanagari: संक्रांति) i dosłownie oznacza "astrologiczne przejście", czyli przekształcenie lub zmiana.


Uroczystości, bo nie jest to jedno wydarzenie orbitują w wiele starodawnych tradycji. Już z samego rana Tajowie zaczynają od odwiedzin w lokalnych świątyniach i oferowania żywności mnichom buddyjskim, aczkolwiek Tajowie praktykują to w zasadzie każdego dnia. Jest to bardzo więżący naród i uwierzcie mi na słowo, tamtejsze świątynie, nawet w normalny dzień są przepełnione wierzącymi. Jednak tego dnia wizyta w świątyni nie ogranicza się tylko do modlitwy i złożenia wotum, ważnym elementem jest obmywanie posągów Buddy. Jest to swego rodzaju oczyszczenie z grzechów, ale również próba przywołania szczęścia. Każdy region, a w zasadzie nawet mała wioska ma swoje tradycje. Pochody w kolorowych strojach, tańce, wspólne ucztowanie, wybory Miss, uwalnianie ryb, czy ptaków, unikanie pracy, niewydawania pieniędzy, aby przez cały rok mieć ich pod dostatkiem. Jednak najbardziej znaną tradycją oprócz obmywania posągów Buddy jest oblewanie się wodą. Można to porównać do polskiego śmigusa dyngusa, ale na dworze jest plus 35 stopni, jak nie więcej i kubeł zimnej wody na głowie jest całkiem przyjemnym orzeźwieniem. Zabawa na pewno jest przednia, bo w pochodach i oblewaniu przechodniów udział biorą słonie! Songkran jest obchodzony jako Sangken również w północno-wschodnich obszarach Indii, a także w Laosie i w kilku innych miejscach na całym świecie. Możemy i my wprowadzimy taką tradycję, ale na przykład w lipcu?

Tradycyjny pochód z posągami i oczywiście polewanie wodą
Słodkie dziecię obmywające posąg Buddy
Tajowie nie znają słowa umiar - zawsze musi być na bogato, czyli duuuużo złota
Ja też poproszę!
A co z tym rokiem? Już samo pismo tajskie może nam zakręcić w głowie, a jeśli dodatkowo na jakimś dokumencie, który trafi w nasze ręce pojawi się rok 2557, możemy stwierdzić, że Tajowie żyją w jakiejś innej rzeczywistości. Kiedyś pisałam o świętowaniu Nowego Roku na świecie, o różnym spojrzeniu na to, jak liczyć lata. Ten wpis znajdziecie tutaj. Oczywiście data ta związana jest z buddyzmem. Przyjmuje się, że rok „0” to ten, w którym „Buddha” osiągnął Nirvanę. Nastąpiło to mniej więcej 544-543 r.p.n.e., a więc skoro teraz mamy 2016, w Tajlandii jest 2559. W internecie jest wiele konwerterów, więc nie trzeba liczyć na kalkulatorze. Czy ten rok jest potrzebny w Tajlandii? Oczywiście! W każdym oficjalnym dokumencie znajdziemy rok według tajskiego kalendarza, jeśli jest inaczej, podaje się odpowiedni skrót. Oczywiście przed rokiem buddyjskim też najczęściej podawany jest skrót, aby nie było wątpliwości, zwłaszcza w przypadku dat mniejszych niż 2020 ;) Wygląda to tak: ค.ศ - oznacza to mniej więcej tyle co „po chrześcijańsku”, z kolei te znaczki พ.ศ„po buddyjsku”


Szczęśliwego Nowego Roku to tajsku zapisujemy jak wyżej, a wymawiamy to - Saładii Pii Maj
W czasie naszego pobytu w Tajlandii nie mogliśmy pominąć jazdy na słoniu.
Zwiedzania też nam nie było za dużo, chociaż nogi odpadały...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz